Czym właściwie jest uwikłanie?
Dziwne pytanie, odpowiedź wydaje się w zasadzie oczywista – uwikłanie to mieszanie się w nie swoje sprawy. Uwikłanie to potężny mechanizm, który potrafi utrudnić albo zniszczyć nam życie.
Najprościej wytłumaczyć to na przykładzie relacji z rodzicami. Wikłamy się, kiedy bierzemy na siebie nie swoja odpowiedzialność, na przykład mediujemy pomiędzy rodzicami, regulujemy ich emocje, nieświadomie ratujemy któregoś z rodziców. Można tak przeżyć całe życie, będąc uwikłanym w roli partnera mamy, wysłuchując tyrad na tatę (albo odwrotnie), przeżywając konflikty pomiędzy rodzicami, zasilając rodziców a nie swoje własne cele. Tutaj bardzo pomocna bywa psychoterapia, te uwikłania jest stosunkowo łatwo sobie uświadomić i z powodzeniem można pracować z nimi na psychoterapii.
Ale ustawienia pokazują, że nasze uwikłania sięgają znacznie głębiej i dalej, niż tylko do rodzicielskiej pary.
Wikłamy się bardzo często w losy osób nawet kilka pokoleń przed nami, albo osób, o których nawet nie wiemy, że istniały. Po czym rozpoznać takie uwikłanie?
Czasami przez wiele lat chodzimy na psychoterapię, pracujemy z jakimś problemem różnymi innymi metodami, wydaje się, że zrobiliśmy już wszystko, co było możliwe, żeby sobie pomóc, a problematyczne uczucie, destrukcyjna postawa czy powtarzający się schemat ciągle jakoś nami zawiadują, z tylnego siedzenia. Zdarza się, że tracimy już nadzieję, że coś się naprawdę zmieni, uczymy się żyć z tym dobrze znanym, tlącym się dyskomfortem. To właśnie może oznaczać, że jesteśmy uwikłani.
To świetny moment, żeby przyjść na ustawienie. Dlaczego? Bo ustawienie może zaprowadzić tam, gdzie nie dosięgnie żadna inna metoda. To jest jeden z tych najbardziej zaskakujących aspektów ustawień – pokazują, że czasami przez całe życie nosimy w sobie nie swoje uczucia! Dosłownie czujemy to, co czuła na przykład babcia albo pradziadek, i okazuje się, że ten tlący się wstyd, poczucie winy, poczucie osamotnienia, odrzucenia, lęk czy cokolwiek innego, czego przez lata nie udało się jakoś uzdrowić, nie należą do nas. A podczas ustawienia uwalniamy się od tego obciążenia.
Pracowałam ostatnio z pewną kobietą, której przez cale życie towarzyszyło napięcie i niechęć do fizycznej bliskości z mężem. Przez lata pracowała z tym na poziomie doświadczeń osobistych z dzieciństwa i wieku nastoletniego ale ta niechęć, nawet tląca się agresja, wciąż bardzo obciążały i zubożały jej związek. Ustawienie zaprowadziło nas do jej prababci, która doświadczyła wielu przekroczeń ze strony mężczyzn. Inny przykład – kobieta, która przez całe życie doświadczała nieuzasadnionego poczucia odrzucenia, nosiła w sobie uczucie jej babci, oddanej do przytułku.
To tylko ułamek z tysiąca przykładów, jakimi można opisywać nasze uwikłania. Okazuje się, że nie tylko możemy nosić w sobie cudze emocje. Możemy również, dosłownie, podążać śladami osób, w których losy jesteśmy uwikłani i doświadczać tego, czego oni doświadczyli. Może się na przykład okazać, że kolejne bolesne rozstania w twoim życiu to nic innego jak podążanie śladami babci / dziadka/ prababci /… którzy w traumatycznych okolicznościach stracili męża/żonę i ból tamtego rozstania nie został przetrawiony. Może się jednak również okazać, że w naszym życiu próbujemy coś dla kogoś naprawić, zapłacić za czyjąś niegodziwość itp. Bierzemy sobie do serca pierwszą żonę dziadka, na której miejsce weszła nasza babcia, bierzemy sobie do serca brata dziadka, utracjusza, który został wykluczony i wydziedziczony, itd. Itd. To też jest uwikłanie, kiedy, nieświadomie, nie możemy odpuścić i wciąż od nowa patrzymy w przeszłość.
Dlatego właśnie, między innymi, tak bardzo kocham ustawienia – one pomagają nam naprawdę uwolnić się do własnego życia, a wszystkich innych pozostawić ich losowi.
Kopiowanie wymaga podania źródła.


