About the mythical bow before parents

Często powraca pytanie o pokłon przed rodzicami, czy koniecznie trzeba się kłaniać. To jeden z zarzutów wobec ustawień.

Mogę oczywiście napisać tylko, jak ja to rozumiem i jak do tego podchodzę. Nikt nikogo do niczego nie zmusza.

Oczywiście nie tylko ustawienia jasno pokazują, że nasza wewnętrzna relacja z rodzicami ma decydujący wpływ na to, jak nam się żyje i jest kluczowa dla naszego dobrostanu. Uzdrowienie tej relacji, pojednanie z rodzicami, rezygnacja z dziecięcych oczekiwań, możliwość stanięcia w miejscu ich dziecka i zgody na to, że życie do nas przyszło właśnie od nich, leży w naszym dobrze pojętym interesie, po prostu. I to w ogóle nie jest często proste zadanie, które można załatwić przejściem tzw. drogi do rodzica i jednorazowym pokłonem. To jest miejsce docelowe, do którego zdążamy, każdy w swoim tempie, i tylko, jeżeli naprawdę mamy w sobie gotowość do spotkania się z tym, co często najbardziej bolesne i ukryte.

Zachęcanie czy zmuszanie, sztuczne ćwiczenie skłaniania się przed rodzicami, robienie czegokolwiek, co nie płynie naturalnie, działa według mnie przeciwskutecznie. Wywołuje jedynie większy opór. W ustawieniach nie chodzi o to, żeby osiągnąć jakiś z góry założony cel. Ten proces rozwija się naturalnie. Czasami zdecydowanie lepiej jest zatrzymać się nawet w połowie drogi, zgadzając na całą wiązkę niechcianych emocji, i rozpoznać przyczyny tego zatrzymania, niż forsować coś na siłę. To, według mnie, nie ma sensu, bo potem jest nawrotka. Tymczasem okazuje się, że ruch, rozpoczęty i nie forsowany chęcią szybkiego pójścia dalej czy pominięcia jakiegoś etapu, i tak będzie dążył do dopełnienia. Czyli, krótko mówiąc, „idę powoli, żeby szybciej dojść do celu” (Gerhard Walper).

Mam klientki i klientów z ogromnym bagażem traumatycznego dzieciństwa, przemocy, toksycznych i przekraczających relacji w domu rodzinnym, alkoholu itp. Pracuję z osobami, które w miejsce miłości doświadczały jedynie odrzucenia i przekroczeń ze strony rodziców. Oczywiście bardzo często potrzebna jest tu wtedy również regularna psychoterapia, ale ustawienia mogą zdecydowanie pomóc. I wiele z tych osób jest w stanie dzisiaj stanąć spokojnie przed rodzicem, spojrzeć mu głęboko w oczy, z otwartością uznać i przyjąć życie takim, jakie ono przyszło, i skłonić się z szacunkiem. To oznacza pełną zgodę na to, że jesteś dzieckiem swoich rodziców, i że wobec nich stoisz na miejscu dziecka. To stąd można zwrócić się ku własnemu życiu jak dorosły. Ale to się nie dzieje dlatego, że kogokolwiek do czegokolwiek nakłoniłam.

Podsumowując – tak, ustawienia pokazują, jak ważny jest szacunek dla rodziców i uznanie swojego miejsca wobec nich, a pokłon to sposób na wyrażenie tego. Można znaleźć się w miejscu, w którym ukłonienie się przed rodzicami jest naturalnym, pełnym wdzięczności i szacunku ruchem, ale dzieję się to w powolnych, często żmudnych procesach, obejmujących uzdrawianie rodzinnych i osobiste obciążeń czy pracę z wewnętrznym dzieckiem, bez nacisku i wymuszania czegokolwiek.

Kopiowanie wymaga podania źródła


Zapisz się do newslettera